28 kwietnia - 31 lipca 2017
Galeria aTAK działała równo dziesięć lat. W tym czasie przebiegały tam wystawy dzieł licznych artystów. Także tych największych, Stefana Gierowskiego, Wojciecha Fangora, Teresy Pągowskiej, Leona Tarasewicza, Krzysztofa Bednarskiego. Galerię odwiedzał cały artystyczny świat, nie tylko znani i wybitni krytycy, obserwatorzy, przedstawiciele prasy, działacze środowiskowi, estetycy, profesorowie uczelni artystycznych, ale także ci, którzy przeważają we wszystkich galeriach, na wszelkich wystawach – wierni widzowie, miłośnicy sztuki, zawsze jej ciekawi, zawsze chętni poświęcić jej swój nieraz bardzo cenny czas i swą baczną uwagę. Wszyscy razem – wraz z dziełami – tworzą niepowtarzalny klimat świata sztuki, atmosferę każdej galerii, wytwarzają szczególny geniusloci. Wszystko to zostało upamiętnione…
Adam Gut. Wernisaże, finisaże i pomiędzy
Galerie bowiem odwiedzają także ci, bez których każda ekspozycja byłaby niepełna – fotografowie dokumentujący wydarzenia, utrwalający je na długie lata, a przede wszystkim potrafiący dostrzec to, co umyka oczom innych. Z każdą galerią wiąże się kilku takich mistrzów obiektywu, którzy zwłaszcza na wernisażach wychwytują to, co umyka uwagi pozostałych obecnych. W Galerii aTAK do stałych obserwatorów należał Adam Gut, młody artysta fotografii o wyrobionym zmyśle obserwacji i indywidualnym smaku. Jego aparat rejestrował nie tylko obrazy eksponowane na ścianach, nie tylko ważnych i dostojnych gości, lecz skupiał się również na tym, co dzieło się pomiędzy obrazami czy pomiędzy widzami, pomiędzy płótnem i okiem. Charakter miejsca zależy bowiem tak samo od obiektów i ludzi, jak i od wszystkiego, co wypełnia przestrzeń, w której obiekty i ludzie się pojawiają.
Twórczość fotograficzna Adama Guta jest bardzo rozległa. Autora interesuje niemal wszystko, a jego oryginalność przejawia się przede wszystkim w umiejętnym doborze typowo fotograficznych środków wyrazu, w kącie spojrzenia, we wrażliwości na światło, w wychwyceniu kontrastów i niespodziewanych zbitek rzeczy, w wyszukaniu przejść pomiędzy obcymi sobie żywiołami. Żeby zapanować nad obfitością tematów we własnej twórczości, Adam Gut dzieli ją na cykle. Jednym z takich cyklów jest życie toczące się na wernisażach. Ujęcie przecinające na wskroś przestrzeń Galerii, twarze nakładające się na siebie w kontemplacji czy podziwie, zaduma, która sączy się z dzieł sztuki wraz z odbitym od nich światłem, czasem patos ślizgający się po szkle, czasem strumień powietrza, które wiruje pośród wernisażowego ruchu. Stali bywalcy i anonimowe oblicza, obrazy oczywiste w nagłym objawieniu lub niejasne w wychwyconym fragmencie, zniekształcenie powstałe w padającym blasku czy kolor świecący silniej niż refleks z okna. A nawet szczególni goście odwiedzający Galerię, czworonożni – psy ze swoimi dwunożnymi przyjaciółmi.
Kiedy myślę dzisiaj o minionych dziesięciu latach Galerii aTAK, Adam Gut z aparatem fotograficznym jawi mi się w pamięci jako stały element. Milczący, skupiony, uważny, niemal sam cały ukryty za własnym dociekliwym okiem. Cierpliwie towarzyszący sztuce w podziękowaniu jej za istnienie.
Krzysztof Lipka
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title
Title